25 lutego 2012

Rasy w Wolsungu: elfy i krasnoludy


Zapowiadana kontynuacja mojej Karnawałowej notki. Jutro niziołki i gnomy.

Elfy w Wolsungu

Wielu moich znajomych, którzy poznali Wolsunga stwierdzało ze zdziwieniem: „w tym systemie chce mi się grać elfami!” Wanadyjskie długouchy mają w sobie rzeczywiście to „coś”. A może po prostu nie mają tego „czegoś”, co odrzuca wielu od elfów w innych systemach? Czasem wydaje mi się, że rasa ta została przez popkulturę niechcący skrzywdzona. Dzierżący przez długi czas tytuł bożyszcza nastolatek Orlando Bloom w roli Legolasa był moim zdaniem zadowalający, ale niekoniecznie stworzył wzór postaci do naśladowania na sesjach. Pojawił się wątek różnie interpretowanego zamiłowania do przyrody. Emo-drow Drizzt i nieco cukierkowe słoneczne/księżycowe elfy z Faerunu jeszcze pogorszyły sprawę. Wszystkie te stereotypy zostały dodatkowo wyśmiane np. w karciance Munchkin czy komiksach pokroju ROTFL Playing Games. Wszystkie te czynniki sprawiły, że stereotyp, że zacytuję, metroseksualnego, delikatnego „cwelfa” jest naprawdę silny, szczególnie wśród erpegowców.

W tym punkcie dochodzimy do elfów wolsungowych. Co je odróżnia od długouchach kuzynów z innych systemów (głównie genericowego fantasy)? Na pierwszy rzut oka – niewiele. Licha postura i wymuskanie pozostały, tajemniczość i wyniosłość także. Elfy wolsungowe mogą na szczęście nosić brody, czego ich odpowiednikom z D&D zabroniono. Główna różnica polega jednak na tym, że, przechodząc do emocji, o których pisałem w poprzedniej notce, o ile stereotypowymi elfami rządzą melancholia, są niestabilne emocjonalnie, o tyle elfy w Wolsungu określić można raczej słowami wyniosłość, ironia, a czasem nawet pogarda (to słowo najlepiej określa arystokrację Alfheimu). Pierwsze mają w sobie dużo z Wertera, drugie raczej z Margaret Thatcher. The choice is yours.

Żelazna Dama to pierwszy idealny wzorzec dla postaci elfa. Filmu o niej jeszcze nie widziałem, ale wierzę recenzentom, że jest świetny. Inteligencja i umiejętność zachowania dystansu tej postaci to w zasadzie wrodzone zdolności elfów. Z kolei poczucie wyższości rządzi ich relacjami ze światem.
Inteligencja i przenikliwość elfiego bohatera może się objawiać w różny sposób. Długoucha postać może być słynna z powodu swojego specyficznego poczucia humoru – wzorowanego choćby na postaci Gregory’ego House’a, lub też posiadać obszerną wiedzę, którą wykorzystywać będzie w niekoniecznie uczciwych celach – tutaj przykładem może być Artemis Fowl, bohater powieści Eoina Colfera, który, pomimo kryminalnych początków swojej kariery, po jakimś czasie diametralnie się zmienił. Zauważmy jednak, że pomimo sporego intelektu i wiedzy elfy rzadko pracują w instytucjach, związanych z edukacją, uznając je za mało prestiżowe. Wyjątkiem mogą być różnego rodzaju towarzystwa naukowe lub najwyższe funkcje na uczelniach. To podsuwa od razu pomysł na ciekawą fabułę, w której bohaterowie pomagają biednemu profesorowi w rozwikłaniu intrygi wyniosłego i bogatego przełożonego.

Elfy, jako rasa długowieczna, szukają w życiu jak najwięcej wrażeń. U wielu pogoń za emocjami doprowadziła do zupełnego zaniku zasad moralnych. Symbolem takiej postawy był w literaturze polskiej XIX. wieku główny bohater powieści Henryka Sienkiewicza Bez dogmatu, Leon Płoszowski. Bogaty i wykształcony młodzieniec gra na uczuciach kobiet, życiowe decyzje podejmuje pod wpływem uczuć, wdaje się w romanse z kobietami fatalnymi, wyśmiewa różne postawy polityczne, samemu czując się „ponad”. Młodzi arystokraci z elfach rodów również często prezentują taką postawę. Przejawiać się ona może niezdrowym pociągiem ku czarnej magii, mezaliansami czy szokującym wyglądem. Elf, który nie zrobił w życiu nic przynajmniej kontrowersyjnego jest po prostu nudny.

Wreszcie ostatnia cecha elfów, którą chciałbym poruszyć: więzi rodowe. Żyjące przez setki lat elfy znają często nawet swoich pradziadków.  To sprawia, że kwestie dziedziczenia czy konflikty rodzinne stają się naprawdę poważnymi problemami. Nagłe przebudzenia ze snu żyjących przed wiekami członków rodziny potrafią dodatkowo skomplikować sprawę. To niewyczerpany temat na scenariusze. Mogą one być jeszcze ciekawsze, gdy motyw rodów wrzuci się do kultury państw innych, niż Alfheim. Slawijska rodzina szlachecka, strzegąca sekretów swojego dworu? Kaledoński klan walczący przez wieki z wyposażonymi w claymory i antymonarchiczne zapędy sąsiadami? Jakszowie, wciąż wspominający spotkanie swojego praszczura z Prorokiem? Kreatywne przerabianie motywów może dać naprawdę świetne efekty.


***

Krasnoludy w Wolsungu

Czasem wydaje mi się, że niektórzy fani Wolsunga nazwę „krasnolud” najchętniej pisali by przez umlaut. Chociaż według podręcznika nie można utożsamiać rasy z narodowością, to takie uproszczenie wielu się nasuwa. Oczywiście, można wychodzić z założenia, że wszystkie elfy mają mentalność alfheimczyków, niziołki to zajadający czekoladę bawentczycy, a krasnoludy należy oskarżać o Wielką Wojnę, ale raz, że wcale nie oddaje to wolsungowej wizji ras, a dwa, że zwyczajnie ogranicza wyobraźnię. A poza tym jak w takim wypadku wyjaśnić fakt, że większość zombie mierzy więcej, niż metr pięćdziesiąt?

Rzeczywiście, charakterystyczne dla krasnoludów emocje, wrodzone zdolności oraz sposób nawiązywania relacji ze światem przypominają stereotypowych Niemców. Brodacze są opanowani, dokładni, skryci i ceniący perfekcjonizm. Wydają się być popijającymi piwo nudziarzami. Emocjonują się jedynie podczas kontaktu ze skomplikowaną technologią. Pamiętacie Geista z Lalki? Gdyby istniał, byłby krasnoludem.

Krasnoludy-wynalazcy są obecni na całym świecie. Czas więc porzucić Wotanię i Trójmonarchię. Jak próbowałem już pokazać w tekście o elfach, miksowanie kultur może dać naprawdę fajne efekty. Jak może to wyglądać w przypadku krasnoludów? Zżyty z Ozumskim społeczeństwem inżynier, jeden z twórców kombinezonów Shinji. Korzystający ze wszystkich luksusów życia na dworze radży wynalazca, projektujący dla niego kolejne parowe zabawki. Spec od lemuryjskich kopalni diamentów, wyczulony na punkcie bezpieczeństwa orczych pracowników. I wiele więcej nieszablonowych brodaczy.

Inne oblicze krasnoludów, bankierzy, zdają mi się być o wiele mniej obecnym w kulturze motywem. Na myśl przychodzą mi głównie pracownicy Banku Gringotta z Harry’ego Pottera. Nadawali by się oni na krasnoludów bardzo dobrze – zarówno przez swoje wyrachowanie i dystans do wszystkich, jak też zamiłowanie do technologii ora przepisów. Krasnolud-służbista to generator ciekawych fabuł, w których konieczność dotarcia do zabezpieczonego w banku przedmiotu jako głównym motywem.

Na koniec parę słów o krasnoludzkich kobietach. Na szczęście nie mają one bród, co czyni je o wiele bardziej grywalnymi postaciami. I to niekoniecznie wprowadzającymi w życie hasło „kobiety na traktory”. Nadają się świetnie na ściśle przestrzegające przepisów urzędniczki oraz wszelkiego rodzaju inspektorki. Nasłanie takiej postaci na szykującą wyprawę drużynę może znacznie opóźnić przygotowania, posiadanie jej w drużynie z kolei mocno je przyspieszy. Charakterystyczni bohaterowie nie rodzą się z najpr

24 lutego 2012

KB RPG 28: Rasy w Wolsungu

Rasy w Wolsungu nikogo nie pozostawiają obojętnym. Czerpiąc z różnych źródeł, szczególnie ze sztampowego fantasy i podziałów wiktoriańskiego społeczeństwa, są one tworami niespotykanymi dotąd na polskim rynku RPG. Oryginalność jednak nie dla wszystkich jest zaletą. Spotkałem się już z naprawdę różnymi opiniami na temat wolsungowych ras. Jednym pomagają złapać klimat gry, dla drugich są skazą na steampunkowym obliczu systemu, inni z kolei sądzą, że zabawa stereotypami może być czasami niebezpieczna i stać się źródłem prostackich żartów.

Jak zapewne się domyślacie piszę powyższe dlatego, że chcę do tematu dorzucić swoje własne trzy grosze. A chęć ta nie przyszła znikąd. Wszystkiemu winna jest inicjatywa Karnawał Blogowy RPG, której obecną edycję prowadzi Neurocide. Jej tematem jest oczywiście rasa. W związku z tym od dzisiaj codziennie publikować będę wpisy o kolejnej parze wolsungowych ras, rozpoczynając od elfów i krasnoludów, a na orkach i ograch kończąc.

Co będą zawierały te teksty? Przede wszystkim jak najwięcej inspiracji do odgrywania każdej z ras. Mam wciąż cichą nadzieję, że ktoś z zamieszczanych na Pełną Parą materiałów korzysta. Nieco konkretniej natomiast teksty o rasach będą zbiorami kulturowych tropów, które warto zbadać grając krasnoludem czy trollem. Na konkretnym przykładzie: w jutrzejszej notce o elfach i krasnoludach przeczytacie, który bohater z powieści Henryka Sienkiewicza to idealny długouchy, a także

Dziś jednak trochę kwestii teoretycznych. Zajęcie się tematem wolsungowych ras wymaga najpierw odpowiedzi na jedno nieco absurdalne, ale w zasadzie fundamentalne pytanie, które brzmi:

Do czego te rasy służą?

Cytując dość znany mem: „A dlaczego? A komu to potrzebne?” Takie podstawowe pytania warto zadawać żeby zrozumieć, jaką role grają poszczególne elementy mechaniki.

Zacznijmy więc od profesji (rasy zostawimy sobie na koniec). Czym różni się technomag od agenta specjalnego? Moim zdaniem słowo klucz w tym przypadku to kompetencje. Mają inną specyficzną wiedzę i wyuczone umiejętności - co odwzorowuje Zdolność specjalna profesji -, a także dotyczą ich różne kryteria, według których i działania są oceniane – to za ich spełnianie gracz otrzymuje żeton.

Rola umiejętności (ściśle powiązanych z atrybutami) i atutów jest prosta do zidentyfikowania – nazwa mówi wszystko. Nie muszą być one koniecznie związane z profesją. Jeden pisarz będzie sypał Kontrargumentami i podporządkowywał sobie przeciwników siłą perswazji, drugi z kolei oprócz pióra będzie zręcznie machał pięściami i rozdawał Silne ciosy. Obydwaj są jednak kompetentni jeśli chodzi o słowo pisane.

Są jeszcze oczywiście archetypy. Bohater jest zazwyczaj świadomy bycia myśliwym czy nawet bon-vivantem, ale raczej nie określi siebie słowem „eksplorator” czy „śledczy”. Archetypy pokazują więc, jaki typ przygód oraz jaką metodę rozwiązywania konfliktów preferuje Dama lub Dżentelmen. Można by powiedzieć, że odpowiadają one za podświadomość bohatera.

Wreszcie rasy. Według mnie:
  • odwzorowują wrodzone zdolności, jakie może posiadać przedstawiciel danego gatunku (swego rodzaju uzupełnienie atutów),
  •  są wskazówkami co do odgrywania emocji postaci,
  • ukazują sposób nawiązywania relacji ze społeczeństwem.

Spójrzmy na kilka przykładów zdolności rasowych. Mamy np. Hipnotyczny urok, Nieufność, Swojego człowieka czy Szał. Każda rasa posiada przynajmniej jedną wadę/zaletę, która mówi o jej temperamencie, psychice i odnoszeniu się do innych istot. Wszyscy wiedzą, że ogry są nieśmiałe i biorą to pod uwagę w kontaktach z nimi. Z kolei dyskutując z krasnoludem należy brać pod uwagę, że najprawdopodobniej najwyższym dobrem jest dla niego logiczne myślenie.

To właśnie te emocje i szablony zachowań każdej z ras będę chciał rozważyć w następnych częściach tego minicyklu. Źródeł inspiracji szukać będę w ogólnie pojętej kulturze, ale zapewne najwięcej z nich pochodzić będzie z literatury.

Wpisu o elfach i krasnoludach wypatrujcie więc jutro, a na razie zapraszam do komentowania.

Piątkowa Piątka #5


W to piątkowe popołudnie, dokładnie o godzinie piątej, pełną parą nadjeżdża piąta piątkowa piątka. A cóż takiego zawiera?
  1. From the Dungeon to the Dictionary - szczególnie polecam! Świetne rozważania z pogranicza rpg i lingwistyki. O nieistniejących słowach w podręcznikach do D&D, wzbogacających słownictwo sesjach i innych ciekawych kwestiach.
  2. Pełna reklama PS Vita - być może widzieliście już jej fragment w telewizji, warto jednak zobaczyć także pełną wersję. Takie podejście do graczy naprawdę bardzo mi się podoba.
  3. Clockworks - o tym steampunkowym webkomiksie już na Pełną Parą pisałem. Po roku zastoju seria wróciła jednak do życia. nowi czytelnicy muszą nadrobić jedynie (i piszę to bez cienia ironii) nieco ponad sto odcinków. A naprawdę warto, gdyz zarówno kreska autora, jak i fabuła są na wysokim poziomie.
  4. Blockbuster Designs - analiza designu plakatów największych filmowych hitów zeszłego roku. Jeśli nie wiesz, jak wplatać na sesję różne kolory (o tym w ogóle osobną notkę będę musiał kiedyś napisać) popatrz, jak robią to najlepsi. Uwaga - zawiera Twilighta!
  5. The 23 Types of Vagabondes - a Ty zawsze mówiłeś graczom, że spotkali na szlaku włóczęgę. Czas się poduczyć, jak wiele ich rodzajów wędrowało po szlakach.

10 lutego 2012

Piątkowa Piątka #4


Ledwo się wyrobiłem z tą dzisiejszą Piątką. Tym razem linki są z bardzo różnych dziedzin. Trochę teorii RPG, trochę inspirujących zdjęć, a także pełna wersja bardzo ciekawego Indie RPG.

  1. We played D&D in 80's - film z niemym nagraniem sesji z 1981 roku i artykuł o nagraniu. Ciekawe rozważania o eskapizmie graczy i różnych aspektach geekostwa. Autorem zarówno filmu, jak i tekstu jest Ethan Gilsdorf, ...
  2. Geek wisdom goes mainstream - ...który napisał także ten artykuł. Opowiada w nim o pozytywnym wpływie pasjonowania się fantastyką na życie. Wylicza też książki, które zajmują się tematem "geek wisdom". Co dla mnie ważne, tekst został napisany dla Christian Science Monitora - cieszę się, że takie periodyki także otwarte są na pozytywne artykuły o fantastyce.
  3. Superman - zapomniałem o nim wspomnieć przy okazji notki o serwisie Iplex. dość stary, lecz wciąż niezmiernie zabawny serial o Człowieku ze Stali. Utrzymany w fantastycznej stylistyce art-deco.
  4. Victorian Avengers - przy okazji premiery nowego zwiastuna filmu The Avengers słynna galeria w pełnych pary klimatach.
  5. InBeetween PL - Skryba, prowadzący bloga RPG Kepos prezentuje przetłumaczoną w pełni na polski grę Indie. Nic tylko drukować, grać, a potem napisać coś w ramach akcji Nowy Rok, Nowe RPG.

7 lutego 2012

Cała prawda o golemicznych wierzchowcach

Serwis AHistoria.pl doniósł dzisiaj zdjęcia golemicznych wierzchowców! Pierwszy z nich to jedynie projekt, drugi natomiast to już w pełni sprawna maszyna.


Wbrew pozorom nie są to żadne współcześnie sfabrykowane dokumenty z epoki, ale autentyczne pojazdy. Pierwszy miał być napędzany siłą nóg, drugi natomiast z pomocą silnika benzynowego. Choć mechanicznych koni nie udało się spopularyzować, to jednak do końca o nich nie zapomniano.


Trochę żałuję, że mechaniczne wierzchowce zostały wyparte przez samochody, motocykle i rowery. Chciałbym kiedyś móc się przejechać takim pojazdem choćby dla możliwości rzucenia z siodła kultowego: "Patrz, siedzę na koniu!"...

6 lutego 2012

Nowy Rok, Nowe RPG w sieci

Wreszcie przyszykowałem dla akcji jej własne strony na Facebooku i Google+. Jeśli chcecie:

Mam też cichy plan na przemycenie NRNR na ZjAvę (choć ciałem niestety mnie na niej nie będzie), ale na razie nie rozmawiałem jeszcze z organizatorami konwentu. Mam nadzieję, że rozpropagowanie tam choć trochę akcji dojdzie do skutku.

Tymczasem zachęcam Was wszystkich do grania w nowe tytuły lub prowadzenia ich, a także do pisania o swoich debiutanckich, "dziewiczych" sesjach.

3 lutego 2012

Piątkowa Piątka #3

Oj dawno już piątek nie było. Cały czas początkujący ze mnie bloger i nie potrafię jeszcze wypracować sobie planu wrzucania notek. Pracuję jednak pełną parą, aby to się zmieniło.

A dziś Piątka po części klimatach komiksowo-superbohaterskich.

  1. Komiksowe czcionki - czyli czym zastąpić powszechnie znienawidzonego Comic Sansa.
  2. HeroMachine - generator herosów. Dzięki ogromnej bazie elementów, z których składamy postać można w tym programie stworzyć niemal dowolnego bohatera.
  3. Tubalr - po podaniu nazwy artysty lub zespołu strona automatycznie tworzy playlistę z utworami albo jego, albo podobnymi. Do szybkiego tworzenia podkładów do czytania, pisania, czy nawet na sesję.
  4. Śledztwo w czterech krokach - nieco stary, ale wciąz jary poradnik jak w czterech krokach stworzyć przygodę detektywistyczną. To IMO jeden z najtrudniejszych typów scenariuszy, więc wszelkie pomoce bardzo cenię.
  5. Canabalt - na odprężenie prosta, ale świetnie zrobiona i wciągająca gierka o ludziku uciekającym przed końcem świata(?). Polecam szczególnie znudzonym Robot Unicornem.

1 lutego 2012

Filmy legalne, darmowe i fantastyczne


W dobie różnego rodzaju dyskusji o ACTA, prawach autorskich i piractwie warto pamiętać o serwisach, które udostępniają muzykę, oprogramowanie czy filmy za darmo i legalnie. W tym ostatnim segmencie prym w Polsce wiedzie witryna Iplex.pl.

Jej zasoby to prawdziwa kopalnia różnych dzieł, także tych naprawdę kultowych. Jedynym minusem serwisu jest konieczność obejrzenia kilku reklam na początku i w środku filmu, ale to raczej niska cena za tak dobre dzieła za darmo. Oto mała lista filmów i seriali związanych z fantastyką, które można znaleźć w Iplexie:

  • Robin z Sherwood (sezon 1, sezon 2) - ten z Michaelem Praedem i muzyką Clannadu. Classic
  • Donnie Darko - również klasyk, dla jednych genialny, dla innych nadmuchany. Warto wyrobić sobie własne zdanie.
  • Labirynt Fauna - chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Guillermo del Toro w najwyższej formie.
  • Bibliotekarz II i III - kino przygodowe klasy B. Kilka fajnych pulpowych patentów z pewnością da się tam znaleźć.
  • Hellsing (sezon 1) - sam nie oglądałem (nie potrafię się przełamać do anime), ale słyszałem o Hellsingu parę dobrych zdań.
  • Astrópia - fińska, nieco amatorska produkcja o... fanach RPG.

I na koniec mój absolutny faworyt:
  • Hellboy: Miecz BurzKrew i Żelazo - czyli znane pewnie wielu Hellboy Animeted. Świetne pełnometrażowe animacje o Piekielnym Chłopcu. Cięte dialogi, niezłe patenty fabularne, a przede wszystkim głos Rona Perlmana (w roli Hellboya oczywiście). Ideał na zimowe wieczory.
(Grafika stąd)

31 stycznia 2012

Lubię pociągi!

(Z głośników musowo puśćcie tę piosenka)
(Ewentualnie  też możecie)

Lubię pociągi. Nie jestem co prawda żadnym maniakiem i nie rozróżniam niestety współczesnych lokomotyw, ale uwielbiam różnego rodzaju prototypowe maszyny na szynach (jak choćby mój imbrykowóz).

Dziś, dzięki JoeMonsterowi, trafiłem na kilka prawdziwych cudeniek. Czy słyszeliście może kiedyś o Szynowym Zeppelinie? Do dziś ja też nie. A żałuję, bo wygląda naprawdę odlotowo (dosłownie, ma dwa silniki samolotowe). Oto kilka zdjęć tego cudeńka - wszystkie na Creative Commons.

Wczesna wersja pociągu ze śmigłem z tyłu
Ostatni prototyp, ze śmigłem z przodu
Wjazd na stację w Berlinie
Po stworzeniu trzech prototypów prace nad Schienzeppelinem przerwano. Pociąg uznano za niebezpieczny - obawiano się, że jego śmigła mogłyby stanowić niebezpieczeństwo dla czekających na peronie pasażerów.

Niemcy nie były jednak jedynym państwem, które pracowało hybrydy pociągów i samolotów. Oczywiście swoje wersje stworzyły także Rosja, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone (linki podaję jeśli zdjęcia nie są publikowane na CC).

Francuski Aerotrain

Wszystkie te pojazdy to niesamowita gratka dla fanów pulpu i dieselpunku. Pomyślcie sobie choćby, że podniebna kolej, którą w Gotham wybudował ojciec Bruce'a Wayne'a mogła istnieć. Naprawdę lubię pociągi.

28 stycznia 2012

Instantinspirka i inne redditowe ciekawostki

Coś mi nie idzie pisanie PP. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu wreszcie uda mi się klepnąć jakiś zbiór linków. Na razie nie wrzucam też notek o NRNR, ale to nie znaczy, że akcja nie działa. Polecam na przykład śledzenie polterbloga Planetourista, szykuje on kampanię do Nemezis.

Na polterowej blogosferze ruszyła też inna ciekawa inicjatywa - zainicjowana przez sila Instantinspirka. Cytując autora: "Zasady są proste: Swoje pomysły do dowolnego systemu lub mniej lub bardziej uniwersalne piszemy w komentarzach poniżej. Bez zbędnego planowania i dopieszczania, po prostu. Gdy notka spadnie z blogrolla, wybiorę wpis, który spodoba mi się najbardziej i dlaczego, a zwycięzca - o ile będzie chciał - przejmie pałeczkę. I tyle." Aktualny temat to Niezwykły wyścig.

Akcja pochodzi z reddita, gdzie nosi nazwę Weekly RPG Challenge. Generalnie bardzo polecam śledzenie grupy Role Playing Games w tymże serwisie. To świetny sposób na bycie w ciągłym kontakcie z amerykańską blogosfera. Kiedyś próbowałem przeglądać codziennie RPG Bloggers, jednak wyszukiwanie pośró kilkudziesięciu notek tych kilku wartościowych było dość męczące. Społeczność RPG na reddicie robi ten przesiew w zasadzie za mnie, a przy okazji sama prowadzi fajne akcje i ciekawe dyskusje. Bardzo polecam.

10 stycznia 2012

NRNR 2012 - promocje na DriveThruRPG


Jak na swoim blogu informuje gan, DriveThruRPG ogłosiło promocję w związku z akcją New Year, New Game. Można w niej kupić 17 gier indie w PDF za 25$. Oto pełna lista tych gier (za blogiem gana):
  • Hollowpoint (VSCA Publishing)
  • Deluge (VSCA Publishing)
  • Toys for the Sandbox: Apothacary (Occult Moon)
  • Mi Gato se Incendia! (My Cat is on Fire!) (Benjamin Gerber)
  • Argyle & Crew: Adventures in the Land of Skcos  (Benjamin Gerber)
  • Mirkmoot’s Magical Accouterments for Creatures Great and Small (Benjamin Gerber)
  • Mirkmoot's More Magical Mayhem for Creatures Small and Great by (Benjamin Gerber)
  • Shadow, Sword & Spell: Under Pashuvanam's Lush (Rogue Games, Inc.)
  • Conventions for the Aspiring Game Professional (Jess Hartley) 
  • Instant Antagonist: The Creepy Cottontail (FR Press)
  • Open Core Roleplaying System Classic (Battlefield Press)
  • Toypocalypse (Top Rope Games)
  • Old School Hack (Kirin Robinson)
  • Kicking Historical Asses  (Machine Age Productions)
  • Homicidal Transients (Left of the Moon Games)


Oprócz tego ten sam sklep ogłosił inną noworoczną promocję, która potrwa jeszcze nieco ponad 3 dni. Ceny ponad 20 podręczników do RPG obniżono do 12$. Dostać można takie tytuły, jak:
  • Burning Empires (Burning Wheel)
  • ICONS RPG (Adamant Entertainment) - szczerze polecam!
  • Legend of the Five Rings 4th ed. (AEG)
  • Mouse Guard RPG (Archaia Entertainment)
  • Legends of Angleterre (Cubicle 7)
  • Outbreak: Undead (Hunter Books)
  • The Savage Worlds of Solomon Kane (Pinnacle Entertainment)
  • Traveller Main Rulebook (Moongoose Publishing)

Te promocje to świetna okazja także dla zainteresowanych inicjatywą Nowy Rok Nowe RPG.


9 stycznia 2012

Nowy Rok, Nowe RPG 2012

Czas wystartować kolejną w blogosferze importowaną ze Stanów inicjatywę! Po bardzo dobrze przyjętych Karnawale Blogowym RPG i Dniu Darmowych Gier Fabularnych, przypinkach gracza i Mistrza Gry (widoczne choćby po prawej stronie mojego bloga) oraz Piątkowych Piątkach (w zeszłym tygodniu niestety zapomniałem, obiecuję poprawę) czas na akcję nieco innego typu. Oto polska edycja New Year, New Game.

Na czym to polega?
Akcja Nowy Rok, Nowe RPG (albo NRNR) stanowi wyzwanie dla graczy i prowadzących: spróbuj zagrać w coś innego, niż dotychczas. Nie musisz porzucać swojego dotychczasowego systemu, a jedynie znajdź czas na nieznany dotąd tytuł. Pomoże ci to rozwinąć zdolności gracza i prowadzącego, poznać inne rozwiązania mechaniczne, nauczyć się nowego stylu gry. Przestawienie się na zupełnie odmienne zasady i stylistykę może być pewnym wyzwaniem, ale jednocześnie przyczyną świetnej zabawy.

Poza tym akcja Nowy Rok, Nowe RPG to świetna okazja, aby wreszcie postarać się znaleźć czas i drużynę chętną do gry w RPG, o którym o dawna myślałeś. Zawsze chciałeś poznać Wolsunga? Weź udział w NRNR zrób to. Fascynował cię Zew Cthulhu? Zmotywuj się i staw czoła Wielkim Przedwiecznym.

A co dalej? Postaraj się napisać coś o swoich doświadczeniach. Może to być raport z sesji, recenzja poznanego systemu, czy po prostu luźna historia o zbieraniu drużyny i "tej pierwszej sesji". Każdy tekst to źródło inspiracji dla chcących wziąć udział w akcji, świetny motywator do poznania nowego systemu, a nawet  okazja do rozpropagowania jakiejś gry. Wszystkie wypowiedzi uczestników NRNR zostaną zebrane na podstronie Pełną Parą (wkrótce).

Oczywiście aby wziąć udział w akcji nie musisz być blogerem. Najważniejsze to wypróbować nową grę w nowym roku. Wypowiedź o sesji to pomoc dla innych uczestników i okazja do pozostawienia swojego śladu jako uczestnika NRNR, jednak faktyczne uczestnictwo to wyłącznie granie/prowadzenie nieznanego dotąd tytułu.

Terminy
Nowy Rok, Nowe RPG to wyzwanie. A co to za wyzwanie, w którym nie gonią cię terminy. Na rozegranie sesji i spisanie swoich doświadczeń masz czas od dziś (9.01.12) do 9 kwietnia 2012, a więc trzy miesiące.

W tym czasie będą miały miejsce dwa mocno RPGowe konwenty, na których z pewnością znajdziesz okazję do rozegrania sesji w wybrany system. Są to ZjaVa 3 (18-19 lutego) - konwent poświęcony niemal wyłącznie graniu oraz Pyrkon 2012 (23-25 marca) - największy konwent w Polsce, którego tegorocznym gościem będzie twórca m. in. Savage Worlds i Deadlands, Shane Hensley.

Co z nieznającymi RPG?
Słyszałeś o RPG, ale nigdy nie miałeś okazji w nie pograć? Nowy Rok, Nowe RPG to akcja także dla ciebie. Poszukaj chętnych do gry, kup swój pierwszy system, a może nawet załóż bloga o grach fabularnych. To naprawdę fajne hobby. Podejmij wyzwanie i zacznij rok z RPG.

Uwagi dodatkowe
Akcja prowadzona jest za wiedzą i zgodą koordynatora oryginalnego New Year, New Game.

Logo NRNR udostępnione jest na licencji CC-BY-NC.

W najbliższym czasie uruchomione zostaną strony akcji Nowy Rok, Nowe RPG na Facebooku i w serwisie Google+.

Do kostek i klawiatur!

8 stycznia 2012

ParaRecenzja: Sherlock Holmes - Gra cieni

Guy Ritchie, naczelny wolsungowiec Holllywood, zakończył  jakiś czas temu swoją kolejną kampanię.  Postanowił ją,  podobnie, jak poprzednią, zekranizować. Efektem tego jest  Sherlock Holmes: Gra cieni. Oto kolejna ParaRecenzja (w żadnym wypadku pełnoprawna recenzja), a także parę  znaków specjalnie dla fanów Wolsunga.
Kelly Reilly - o wiele ciekawsza od plakatu Gry cieni

Film zaczyna się hitchcockowsko - efektownym wybuchem  -, a potem jest jeszcze bardziej [DROBNY  SPOJLER]kozacko[/DROBNY SPOJLER].  Zdecydowanie akcja jest mocną stroną Sherlocka  Holmesa. Są pościgi, są wybuchy, a wszystko okraszone  fenomenalnym montażem. Być może nieco zbyt często  używane jest spowalnianie czasu, ale mnie akurat zabieg ten  pasuje. Niezwykłe wyczyny bohaterów mają miejsce w  niezwykłych sceneriach. Może są one nieco bardziej  sztampowe, niż znane z pierwszej części doki czy rzeźnia,  ale mimo to w dalszym ciągu trzymają wysoki poziom. Jest  to w równym stopniu zasługa reżysera, jak i kamerzystów,  scenografów oraz charakteryzatorów, którym udało się  połączyć atmosferę ery wiktoriańskiej ze stylistyką  współczesnego kina sensacyjnego.

Historie o Sherlocku Holmesie to jednak przede wszystkim zagadka kryminalna. O ile Gra cieni wygrywa ze swoim prequelem tempem akcji, to jednak fabularnie ponosi porażkę. Guy Ritchie postanowił, że tym razem intryga obejmować będzie nie wyłącznie Londyn, lecz całą Europę. Wydłużyć filmu jednak widocznie nie był w stanie, przez co fabuła jest o wiele mniej skomplikowana. Ci, którzy spodziewali się ponownie skomplikowanych spisków, zaskakujących zwrotów akcji i rozwiązywania zagadki wraz z głównym bohaterem mogą się czuć nieco zawiedzeni. Nierówne są także indywidualne wątki bohaterów. O ile świetnie potraktowano Dr Watsona i Mary (świetna Kelly Reilly), o tyle wątek Irene Adler jest dla mnie absolutną porażką. Z przytupem do grona postaci z pierwszej części wdarł się także Mycroft Holmes, z nieco mniejszym przytupem - ale za to z dźwiękiem kastanietów - Mme Simza. Klasą samą dla siebie pozostał  buldog Gladstone - w dalszym ciągu dzielnie daje się zabijać i wskrzeszać.

Najciężej jest mi napisać cokolwiek o doktorze Moriartym. Nie mam wątpliwości co do oceny jego kreacji - jest zwyczajnie słaby -, ale nie potrafię stwierdzić, czy to wina scenariusza, czy gry Jareda Harrisa. Wina leży chyba jednak po obu stronach.

Z całą pewnością natomiast mogę napisać, że Sherlock Holmes: Gra cieni to przede wszystkim film o bohaterach, a nie złoczyńcach. Napędzają go akcje i fantastyczne dialogi Holmesa i Watsona (w dalszym ciągu genialni Downey Jr i Law), a nie kreacja i kolejne posunięcia ich przeciwników. To chyba, dobrze bo niesztampowych, pozytywnych postaci nigdy w dzisiejszym kinie za wiele.

Wolsungowy Sherlock

A na koniec parę słów o tym, co gracze i MG mogą wynieść z seansu Gry cieni:
  • akcja - od pomysłów na zagrywanie kart i żetonów po kreatywne dobicia; po raz kolejny powtarzam: Guy Ritchie musiał grać w Wolsunga;
  • gadżety - jest ich dużo i są naprawdę pomysłowe; szczególnie wiele jest broni, chociaż w finale rolę odgrywa zgoła inny przedmiot;
  • scenerie - bardzo wyraźne i zapadające w pamięć, z dobrze działającymi zasadami specjalnymi; szczególnie wiele miejsc dla prowadzących w [SPOJLER]Akwitanii i Wotanii[/SPOJLER];
  • opisy - tu inspiracją jest wspominany już montaż; obejrzyjcie choćby po to, aby nauczyć się opisywać ludzi biegnących przez las (kto widział trailer pewnie kojarzy, o co chodzi).